4 Rośliny domowe, które nie tylko upiększają dom, ale i chronią jego mieszkańców

Dlaczego rośliny są częstymi gośćmi w naszych domach? Między innymi dlatego, że w zamkniętych przestrzeniach tęsknimy za pięknem przyrody – za soczystą zielenią świeżych liści albo za zapachem przyjemnego spaceru. Przynosząc do domu roślinki zadomowione w doniczkach, rzeczywiście otwieramy drzwi przyrodzie – ale warto wiedzieć, że otwieramy je także jej leczniczym właściwościom.

Jakie gatunki przysłużą nam się podwójnie?

Oczywiście bogactwo natury, gatunków roślin i ich dobroczynnych składników, jest nieprzebrane. Ale warto wiedzieć, że czasem nie trzeba sięgać daleko, żeby zdobyć zielonego współlokatora, który wyświadczy nam znacznie więcej przysług, niż tylko ozdobienie mieszkalnych pomieszczeń. Wśród gatunków, które są łatwo dostępne, niezbyt kosztowne, a jednocześnie bardzo szczodre w swoim leczniczym działaniu znajdują się miedzy innymi:

  • żyworódka pierzasta

  • aloes

  • anginowiec

  • paproć.

Te nazwy z pewnością brzmią znajomo, ale sprawdźmy, dlaczego te rośliny świetnie sprawdzą się w roli uroczych i pożytecznych współlokatorów.

Żyworódka pierzasta

Jeszcze kilka dekad temu była prawdziwą salonową gwiazdą – można było dostrzec ją na wielu domowych parapetach, między innymi dlatego, że każdy chciał mieć w zasięgu ręki jej niezwykłe właściwości. W soku tej rośliny znajdują się związki, którym nie oprą się ani bakterie, ani wirusy, ani grzyby. Poza tym jest nasycony witaminą C i mikroelementami, które pomogą na przykład zagoić i zregenerować podrażnioną skórę. Warto pamiętać, że odłamując liść (właśnie po to, żeby skorzystać z leczniczych właściwości soku), jednocześnie pobudzamy tę roślinę do rozmnażania, bo właśnie w tym miejscu wyrosną młodziutkie liście. Chcąc hodować żyworódkę, trzeba zapewnić jej miejsce na południowym albo południowo-zachodnim oknie, bo bardzo lubi duże dawki słońca. Świetnie czuje się też w suchej ziemi, więc poradzi sobie nawet pozostawiona jakiś czas samej sobie.

Aloes

Twarde i mięsiste, długie i spiczaste, a poza tym upstrzone „haczykami” liście – to z całą pewnością aloes. Jest bardzo oryginalną domową ozdobą i utrafi w gusta każdego, kto lubi designerski wystrój wnętrz – ale podbija serca miłośników kwiatów swoim bogatym wnętrzem. Wewnątrz każdego liścia aloesu znajduje się przezroczysty żel, składający się przede wszystkim z wody, ale też cennych aminokwasów, lipidów, witamin i steroli. Sok wyciskany z aloesu to prawdziwa bomba dobroczynnych składników – można go pić, z pożytkiem dla układu odpornościowego i trawiennego, można też wykorzystać do leczenia ran i oparzeń. Sam aloes nie boi się nadmiaru słońca – dzielnie wytrwa choćby na okiennym parapecie, nawet jeśli na jakiś czas się o nim zapomni.

Anginowiec

To popularna nazwa tej rośliny – a właściwa już trochę tłumaczy, dlaczego warto się z nią zaprzyjaźnić. Każde geranium lecznicze to okaz o bujnych, pierzastych liściach, które wydają intensywny zapach. Zawarte w nich olejki eteryczne złagodzą objawy wielu przewlekłych chorób i pomogą zwalczyć infekcje (bakteryjne i wirusowe), a nawet wzmocnić odporność. Pomóc może samo wdychanie zapachu anginowca, ale można też przygotowywać sobie gorące napary. Ta roślina lubi mieć stałe towarzystwo słońca, a w doniczce musi mieć zdrenowaną, średnio żyzną ziemię. Jeśli chodzi o podlewanie, to co sezon zmienia upodobania: latem oczekuje obfitych strumieni wody, a zimą woli od nich odpocząć.

Paproć

Może kojarzyć nam się legendami o nocy świętojańskiej i ukrytych skarbach – ale i sama może być prawdziwym skarbem w mieszkaniu, które ozdabia. Paproć doskonale oczyszcza powietrze i jednocześnie łagodzi promieniowanie, jakie emitują różne sprzęty elektryczne. Jeśli dodamy do tego fakt, że paproć nie lubi wygrzewać się w pełnym słońcu i woli raczej zacienione zakątki domu, znajdziemy odpowiedź na pytanie, jaką roślinę umieścić w kąciku do pracy, w sypialni, a nawet w łazience. Żeby paproć dobrze czuła się w konkretnym domowym zaciszu, dobrze też regularnie zraszać ją wodą i pamiętać o regularnym, delikatnym podlewaniu. A gleba, w której zapuści korzenie, musi mieć sporą domieszkę próchnicy.